niedziela, 28 lutego 2010

:)

Przez ostatni czas nic nie spłodziłam i niewiele kupiłam. Bryndza na całego. Znaczy kupiłam... i to duuużo ale raczej nie scrapowe przydasie.
Przegladając pare dni temu gazetke z Aldika wynalazłam szafeczke? szufladki? Jak zwał tak zwał ale jak dla mnie cudo na maxa. Stwierdziłam że musze to mieć koniecznie i dlatego jutro wyślę swojego Tż do sklepu po nowy mebel (jakże niezbedny). Zastanawiam sie czy ów mebel pomoże mi utrzymac porządek w moich scrapowych zbiorach. Jakoś trudno mi w to uwierzyć, ale i tak chce mieć te szyfladki.


Kupiłam sobie zeszyty. Za 3 sztuki zapłaciłam 1f. Tanio jak barszcz:) Musze je tylko ozdobić i będę miała zeszyty do angielskiego. No własnie "muszę je tylko ozdobić" Niby jakis tam pomysł mam, ale czy chęci będą ??

.


U mnie przestój w mojej twórczości, natomiast moja córa nadrabia moje zaległości. Kupiłam jej w już wspomnianym Aldiku kolorowe kartki za 1,20f z których powstał m.in. "morski potwór".

Pozdrawiam Was... buziaczki:)

Brak komentarzy: