wtorek, 25 listopada 2008

Karteluchy

W sobotę, kiedy czekałam na przyjazd z trasy mojego mężusia, coś mnie ruszyło...w końcu i do mnie przyszła WENA:). Zaczęłam tworzyć... Tak mnie to pochłonęło, że zatraciłam się w czasie i niewiedzieć kiedy wrócił mój ukochany. W ten sposób popełniłam kilka kartek.... Jedna z nich powędrowała juz do mojej siostry na imieninki. Druga powędruje do mojej koleżanki również na imieniny.


Ta kartka poleciała do mojej siostry:)



Ta zostanie wysłana do mojej koleżanki - Barbary




I jeszcze kilka świątecznych...


Brak komentarzy: